Autor: Ewa Grondkowska

  • Terapia TSR w pracy z osobami uzależnionymi – koncentracja na zmianie, a nie wyłącznie na problemie

    W labiryncie uzależnienia łatwo uwierzyć, że problem zdefiniował nas całkowicie. Często słyszy się o walce, konfrontacji i skupianiu na tym, co „zepsute”. W gabinecie Psychenoti proponujemy inną drogę. Korzystając z nurtu TSR (Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach), zapraszamy Cię do procesu, w którym w centrum stawiamy nie problem, ale Twoją zdolność do zmiany i budowania preferowanej przyszłości.

    Jesteś czymś więcej niż swoim uzależnieniem

    Wielu pacjentów trafia do nas z poczuciem winy i bezsilności. Naszym pierwszym zadaniem jest przywrócenie Twojej Psyche – Twojego wewnętrznego „oddechu” i poczucia godności. Wierzymy, że osoba zmagająca się z uzależnieniem to człowiek o wielu twarzach, a nie „sam problem” ponieważ posiada:

    • unikalne kompetencje i wartości,
    • doświadczenia sukcesów, nawet tych najmniejszych,
    • momenty, w których udawało Ci się zachować kontrolę,
    • zasoby niezbędne do budowania trwałej zmiany.

    Relacja oparta na szacunku, nie na konfrontacji

    W Psychenoti odchodzimy od etykietowania i oceniania. Terapeuta nie jest tu „ekspertem od Twojego życia”, który wie lepiej, co powinieneś zrobić. Stajemy się Twoim partnerem. To podejście buduje poczucie bezpieczeństwa i realnie zmniejsza opór, który często pojawia się w tradycyjnych modelach leczenia uzależnień.

    Zamiast konfrontacji oferujemy współpracę. Zamiast wytykania błędów – wspólne odkrywanie Twojego Noeti, czyli głębokiej, wewnętrznej mądrości, która pozwala zrozumieć, jakie kroki są dla Ciebie w danej chwili możliwe i najskuteczniejsze.

    Odzyskiwanie wpływu

    Nawet jeśli doświadczasz nawrotów lub chwil zwątpienia, w naszym gabinecie pomożemy Ci zauważyć jakie sytuacje zwiększają ryzyko, a co pozwala Ci utrzymać równowagę.

    Dzięki temu przestajesz postrzegać siebie wyłącznie przez pryzmat braku kontroli. Zaczynasz widzieć człowieka zdolnego do podejmowania świadomych decyzji. To jest właśnie moment odzyskiwania sprawstwa.

    Nadzieja oparta na faktach

    TSR w Psychenoti to rzetelne budowanie nadziei poprzez dostrzeganie realnych możliwości zmiany. Wiemy, że droga do zdrowienia zaczyna się od jednego, często niewielkiego kroku. My pomożemy Ci ten krok zidentyfikować i bezpiecznie go wykonać.

    Twoja przyszłość nie musi być powtórzeniem przeszłości.

    Jeśli czujesz, że Twoja dusza potrzebuje nowej perspektywy, a umysł szuka skutecznych narzędzi do zmiany – zapraszamy Cię na spotkanie. Razem odkryjemy to, co w Tobie silne, zdrowe i gotowe do nowego życia.

  • Czy przyszłość psychoterapii będzie opierać się na neuronauce

    Jeszcze kilkanaście lat temu hipnoza terapeutyczna była często postrzegana jako coś tajemniczego lub trudnego do naukowego wyjaśnienia. Dziś coraz więcej badań sugeruje, że procesy zachodzące podczas hipnozy mogą być związane z naturalnym funkcjonowaniem mózgu, emocji i relacji międzyludzkich.

    Współczesna psychoterapia coraz mocniej zbliża się do neuronauki. Pojawia się nowy sposób myślenia o człowieku — nie jako o oddzielnym „umyśle” i „ciele”, lecz jako o jednym, wzajemnie połączonym systemie psychobiologicznym.

    Mózg, który nieustannie się zmienia

    Przez długi czas sądzono, że mózg dorosłego człowieka jest strukturą względnie stałą. Obecnie wiadomo, że pozostaje on zdolny do zmian przez całe życie. Proces ten określa się mianem neuroplastyczności.

    Nowe doświadczenia, relacje, emocje czy sposób myślenia mogą wpływać na tworzenie nowych połączeń neuronalnych. Oznacza to, że psychoterapia może oddziaływać znacznie głębiej niż jedynie na poziomie rozmowy czy chwilowej poprawy samopoczucia.

    Coraz częściej zakłada się, że:

    • stres wpływa na funkcjonowanie organizmu, 
    • emocje oddziałują na układ nerwowy, 
    • relacje społeczne mogą wspierać proces zdrowienia, 
    • doświadczenia psychiczne mają związek z biologiczną aktywnością mózgu. 

    Dlaczego relacja terapeutyczna jest tak ważna?

    Jednym z najbardziej interesujących kierunków badań są neurony lustrzane. To mechanizm, dzięki któremu człowiek potrafi „wyczuwać” emocje drugiej osoby, rozpoznawać jej intencje i emocjonalnie się dostrajać.

    W praktyce oznacza to, że spokojny głos, poczucie bezpieczeństwa i empatyczna obecność terapeuty mogą wpływać na zmniejszenie napięcia u pacjenta.

    Być może właśnie dlatego dobra relacja terapeutyczna często okazuje się jednym z najważniejszych elementów skutecznej terapii — niezależnie od nurtu psychoterapeutycznego.

    Hipnoza jako naturalny stan skupienia

    Współczesne podejście do hipnozy coraz rzadziej mówi o „utracie kontroli”. Znacznie częściej opisuje się ją jako stan intensywnego skupienia uwagi i zwiększonej koncentracji na doświadczeniach wewnętrznych.

    Człowiek naturalnie wchodzi w podobne stany podczas:

    • głębokiego zamyślenia, 
    • medytacji, 
    • twórczej pracy, 
    • czytania książki, 
    • słuchania muzyki, 
    • zasypiania lub marzeń sennych. 

    Hipnoza terapeutyczna może wykorzystywać właśnie tę naturalną zdolność mózgu do skupienia, wyobraźni i przetwarzania emocji.

    Sen, emocje i regeneracja mózgu

    Coraz więcej badań pokazuje, że sen odgrywa ogromną rolę w regulacji emocji i przetwarzaniu doświadczeń. Mózg podczas snu:

    • porządkuje informacje, 
    • utrwala wspomnienia, 
    • redukuje napięcie, 
    • reorganizuje doświadczenia emocjonalne. 

    Niektóre współczesne koncepcje sugerują nawet, że intensywne doświadczenia społeczne i emocjonalne mogą zwiększać potrzebę regeneracji mózgu poprzez sen i procesy neuroplastyczne.

    To interesujące, ponieważ hipnoza i głęboki relaks również wydają się uruchamiać procesy związane z regeneracją i reorganizacją psychiczną.

    Psychoterapia przyszłości – połączenie psychologii i biologii

    W najbliższych latach psychoterapia może coraz częściej korzystać z technologii badających aktywność mózgu i reakcje organizmu na stres, emocje oraz leczenie.

    Prawdopodobnie rozwijać się będą badania nad:

    • aktywnością neuronalną, 
    • pamięcią i traumą, 
    • biologicznymi markerami stresu, 
    • wpływem relacji społecznych na zdrowie, 
    • rolą świadomości i uwagi w procesie leczenia. 

    Możliwe, że przyszłość terapii będzie opierała się nie tylko na rozmowie o problemach, ale również na lepszym rozumieniu tego, w jaki sposób doświadczenia psychiczne wpływają na funkcjonowanie mózgu i całego organizmu.

    Człowiek jako całość

    Nowoczesne podejście do psychoterapii coraz wyraźniej pokazuje, że człowieka nie można dzielić na oddzielne obszary: psychikę, ciało i emocje.

    Wszystkie te elementy pozostają ze sobą połączone.

    To właśnie dlatego:

    • przewlekły stres może wpływać na zdrowie fizyczne, 
    • bezpieczna relacja może zmniejszać napięcie, 
    • emocje mogą zmieniać sposób pracy mózgu, 
    • doświadczenia terapeutyczne mogą wspierać proces adaptacji i zdrowienia. 

    Być może przyszłość psychoterapii będzie polegała właśnie na coraz lepszym rozumieniu tej niezwykłej współpracy pomiędzy mózgiem, emocjami, relacjami i świadomością człowieka.

  • Hipnoza ericksonowska i mózg przyszłości – dlaczego umysł nieustannie „ćwiczy” nasze życie?

    Przez wiele lat psychologia patrzyła na pamięć głównie jak na magazyn wspomnień. Uważano, że mózg przechowuje przeszłość niczym archiwum zapisanych doświadczeń. Współczesna neuronauka pokazuje jednak coś znacznie ciekawszego — pamięć nie służy jedynie przypominaniu sobie tego, co było. Jej głównym zadaniem może być… przygotowywanie człowieka do przyszłości. 

    To właśnie wokół tej idei rozwija się nowoczesne spojrzenie na hipnozę ericksonowską i psychoterapię krótkoterminową.

    Mózg nie odtwarza rzeczywistości — on ją konstruuje

    Choć intuicyjnie wydaje nam się, że wspomnienia są dokładnym zapisem przeszłości, badania pokazują, że mózg działa inaczej. Człowiek nie „odtwarza filmu” ze swojego życia. Za każdym razem częściowo rekonstruuje doświadczenie na nowo.

    Oznacza to, że pamięć jest procesem aktywnym i twórczym.

    Dlaczego mózg miałby działać w taki sposób?

    Z perspektywy ewolucyjnej bardziej opłacalne okazało się przewidywanie przyszłości niż wierne przechowywanie przeszłości. Człowiek potrzebował umiejętności:

    • przewidywania zagrożeń, 
    • tworzenia możliwych scenariuszy, 
    • adaptacji do zmian, 
    • kreatywnego rozwiązywania problemów. 

    Mózg stał się więc bardziej „symulatorem przyszłości” niż archiwum wspomnień.

    Sen jako trening przyszłości

    Jedna z ciekawszych współczesnych teorii mówi, że sny mogą pełnić funkcję psychicznego „laboratorium”. W czasie snu mózg:

    • przetwarza emocje, 
    • reorganizuje doświadczenia, 
    • tworzy nowe połączenia, 
    • testuje różne scenariusze zachowań. 

    Można powiedzieć, że podczas snu umysł ćwiczy możliwe wersje przyszłości.

    Niektóre sny wydają się chaotyczne, ale wiele z nich zawiera ukryte próby rozwiązania problemów, z którymi człowiek mierzy się na jawie. To właśnie dlatego po dobrze przespanej nocy czasami nagle pojawia się:

    • nowy pomysł, 
    • rozwiązanie problemu, 
    • przypływ kreatywności, 
    • większy spokój emocjonalny. 

    Mózg nadal pracuje — nawet wtedy, gdy śpimy.

    Co wspólnego ma z tym hipnoza?

    Hipnoza ericksonowska w dużym stopniu opiera się na naturalnych mechanizmach działania umysłu. Milton Erickson uważał, że człowiek posiada ogromne nieświadome zasoby, do których można dotrzeć poprzez:

    • metaforę, 
    • wyobraźnię, 
    • uwagę, 
    • relację terapeutyczną, 
    • doświadczenie emocjonalne. 

    W tym podejściu terapeuta nie „programuje” pacjenta ani nie narzuca mu gotowych rozwiązań. Raczej pomaga uruchomić wewnętrzne procesy poszukiwania nowych możliwości.

    Hipnoza staje się więc sposobem aktywowania naturalnej zdolności mózgu do tworzenia nowych scenariuszy działania.

    Dlaczego trans hipnotyczny może pomagać w zmianie?

    W stanie hipnotycznym uwaga człowieka staje się bardziej skoncentrowana, a umysł łatwiej przechodzi w tryb:

    • wyobrażeniowy, 
    • refleksyjny, 
    • kreatywny, 
    • emocjonalny. 

    To trochę tak, jakby mózg na chwilę „zmniejszał hałas codzienności”, dzięki czemu może lepiej dostrzegać nowe rozwiązania.

    Współczesne badania sugerują również, że intensywne doświadczenia psychiczne mogą wpływać na neuroplastyczność mózgu, czyli zdolność tworzenia nowych połączeń neuronalnych.

    Oznacza to, że:

    • nowe doświadczenie emocjonalne, 
    • zmiana perspektywy, 
    • bezpieczna relacja terapeutyczna, 
    • wyobrażenie sukcesu lub zmiany 

    mogą stopniowo wpływać na sposób funkcjonowania człowieka.

    Milton Erickson mawiał, że „Pacjent ma w sobie więcej zasobów, niż mu się wydaje”

    M. Erickson odchodził od klasycznego modelu hipnozy opartego na autorytarnych sugestiach. Zamiast mówić pacjentowi, co ma robić, starał się:

    • aktywizować jego naturalne zasoby, 
    • wzmacniać kreatywność, 
    • uruchamiać nowe sposoby myślenia, 
    • pomagać odnaleźć rozwiązania ukryte w doświadczeniu pacjenta. 

    Dlatego hipnoza ericksonowska często przypomina bardziej proces odkrywania niż „kontrolowania umysłu”.

    Czy mózg może „przepisać” własne schematy

    W pewnym sensie tak.

    Człowiek przez lata tworzy określone wzorce:

    • reagowania, 
    • interpretowania świata, 
    • przeżywania emocji, 
    • myślenia o sobie. 

    Jeśli jednak mózg posiada zdolność neuroplastyczności, oznacza to, że te schematy nie są całkowicie trwałe.

    Psychoterapia i hipnoza mogą pomagać człowiekowi tworzyć nowe doświadczenia psychiczne, które stopniowo osłabiają stare, nieadaptacyjne wzorce.

    To, dlatego nawet niewielka zmiana sposobu myślenia czasami uruchamia lawinę kolejnych zmian w życiu.

    Hipnoza a kreatywność

    Ciekawym elementem współczesnych badań jest związek pomiędzy hipnozą, snem i kreatywnością.

    Wiele odkryć naukowych, pomysłów artystycznych czy rozwiązań problemów pojawiało się właśnie:

    • podczas odpoczynku, 
    • w stanie głębokiego skupienia, 
    • po śnie, 
    • w chwilach „oderwania” od świadomego analizowania. 

    Mózg potrzebuje czasami przestrzeni, aby połączyć informacje w nowy sposób.

    Hipnoza ericksonowska może pomagać w uruchamianiu takich procesów poprzez:

    • relaksację, 
    • skupienie uwagi, 
    • pracę z wyobraźnią, 
    • zmianę perspektywy, 
    • aktywizację nieświadomych skojarzeń. 

    Nowoczesna neuronauka coraz częściej pokazuje, że ludzki mózg jest nastawiony nie tylko na zapamiętywanie przeszłości, ale przede wszystkim na tworzenie przyszłości.

    Sny, wyobraźnia, hipnoza i proces terapeutyczny mogą być częścią naturalnego mechanizmu adaptacji i rozwoju człowieka.

    Hipnoza ericksonowska nie polega więc na „utracie kontroli”, lecz na uruchamianiu zdolności umysłu do:

    • kreatywnego myślenia, 
    • zmiany perspektywy, 
    • budowania nowych rozwiązań, 
    • odzyskiwania wpływu na własne życie. 

    Być może właśnie dlatego człowiek czasami potrzebuje nie tyle „naprawiania”, ile stworzenia warunków, w których jego własny umysł zacznie odnajdywać nowe możliwości działania.

  • Neurony lustrzane i hipnoza – dlaczego emocje „przenoszą się” między ludźmi

    Wyobraź sobie sytuację, w której ktoś obok ziewa… i po chwili sam zaczynasz ziewać. Albo moment, kiedy obserwujesz osobę odczuwającą ból i mimowolnie napinasz własne mięśnie. Dlaczego tak się dzieje?

    Jednym z wyjaśnień mogą być tzw. neurony lustrzane – niezwykle interesujący system w mózgu, który pomaga nam rozumieć innych ludzi, odczuwać empatię i uczyć się poprzez obserwację. Współcześnie coraz częściej mówi się również o ich możliwej roli w psychoterapii i hipnozie terapeutycznej. 

    Czym właściwie są neurony lustrzane?

    Neurony lustrzane to komórki nerwowe, które aktywują się nie tylko wtedy, gdy sami wykonujemy jakieś działanie, ale również wtedy, gdy obserwujemy, jak robi to ktoś inny.

    Mówiąc prościej – mózg człowieka potrafi częściowo „symulować” doświadczenie drugiej osoby. Dzięki temu:

    • łatwiej rozpoznajemy emocje, 
    • rozumiemy intencje innych ludzi, 
    • uczymy się przez naśladowanie, 
    • budujemy więzi społeczne i empatię. 

    To właśnie dlatego niemowlęta uczą się poprzez obserwację rodziców, a ludzie często automatycznie przejmują mimikę, ton głosu czy sposób zachowania osób znajdujących się obok.


    Mózg społeczny – jesteśmy bardziej połączeni niż myślimy

    Ludzki mózg nie działa w izolacji. W kontakcie z drugim człowiekiem nieustannie odbieramy subtelne sygnały:

    • tempo oddechu, 
    • mikroekspresje twarzy, 
    • napięcie mięśni, 
    • rytm mówienia, 
    • emocjonalny ton głosu. 

    Część tych procesów odbywa się całkowicie automatycznie i poza świadomą kontrolą.

    W praktyce oznacza to, że spokojna, bezpieczna i empatyczna osoba może wpływać na obniżenie napięcia drugiego człowieka. Z kolei kontakt z kimś silnie zdenerwowanym może powodować wzrost napięcia również u obserwatora.

    To jeden z powodów, dla których relacja terapeutyczna jest tak ważna w psychoterapii.


    Co neurony lustrzane mają wspólnego z hipnozą

    Hipnoza terapeutyczna opiera się przede wszystkim na:

    • koncentracji uwagi, 
    • wyobraźni, 
    • skupieniu na doświadczeniach wewnętrznych, 
    • reakcji organizmu na sugestię. 

    W stanie hipnotycznym człowiek często staje się bardziej uważny na własne odczucia, obrazy mentalne i emocje. Jednocześnie łatwiej reaguje na komunikaty terapeuty.

    Z perspektywy neuronauki można przypuszczać, że neurony lustrzane pomagają tworzyć szczególny rodzaj psychologicznego „dostrojenia” pomiędzy terapeutą a pacjentem. Obserwacja terapeuty, słuchanie jego głosu czy podążanie za sugestiami może uruchamiać podobne wzorce aktywności w mózgu osoby poddawanej hipnozie.


    Dlaczego sugestia może wpływać na ciało

    W hipnozie często wykorzystuje się sugestie dotyczące:

    • ciężkości lub lekkości ciała, 
    • rozluźnienia mięśni, 
    • spokoju, 
    • ciepła, 
    • bezpieczeństwa. 

    Co ciekawe, wiele osób zaczyna realnie odczuwać te zmiany fizycznie.

    Nie wynika to z „magii” ani utraty kontroli. Organizm reaguje na wyobrażenia, uwagę i emocje. Mózg nie zawsze wyraźnie oddziela doświadczenie rzeczywiste od intensywnie przeżywanego doświadczenia wyobrażeniowego.

    To dlatego sama myśl o cytrynie potrafi wywołać ślinienie, a stresująca wyobraźnia może przyspieszyć bicie serca.

    Hipnoza wykorzystuje właśnie tę naturalną zdolność mózgu do reagowania na sugestię i obrazy mentalne.


    Relacja terapeutyczna jako „narzędzie leczenia”

    W podejściu ericksonowskim ogromną rolę odgrywa głęboki kontakt i poczucie psychicznego bezpieczeństwa między terapeutą a pacjentem.

    Milton Erickson uważał, że skuteczna terapia nie polega na narzucaniu pacjentowi gotowych rozwiązań, lecz na subtelnym podążaniu za jego doświadczeniem.

    Współczesna neuronauka częściowo wspiera tę ideę. Kiedy człowiek czuje się rozumiany i bezpieczny:

    • łatwiej się odpręża, 
    • zmniejsza się poziom napięcia, 
    • zwiększa się otwartość na nowe doświadczenia, 
    • mózg staje się bardziej „elastyczny” i podatny na uczenie się. 

    Czy psychoterapia może zmieniać mózg

    Coraz więcej badań podaje, że tak.

    Mózg posiada zdolność zwaną neuroplastycznością, czyli możliwością tworzenia nowych połączeń neuronalnych. Oznacza to, że doświadczenia psychiczne mogą wpływać na sposób funkcjonowania układu nerwowego.

    Nowe doświadczenia emocjonalne, poczucie bezpieczeństwa, zmiana sposobu myślenia czy regularne ćwiczenia wyobrażeniowe mogą stopniowo prowadzić do trwałych zmian w funkcjonowaniu człowieka.

    W tym sensie psychoterapia i hipnoza nie są jedynie „rozmową”, ale procesem, który może wpływać zarówno na psychikę, jak i na biologiczne funkcjonowanie mózgu.


    Podsumowanie

    Neurony lustrzane pomagają człowiekowi rozumieć innych ludzi poprzez obserwację ich zachowań, emocji i intencji. Dzięki nim możliwe są empatia, naśladowanie oraz budowanie relacji społecznych.

    Hipnoza terapeutyczna wykorzystuje naturalne mechanizmy uwagi, wyobraźni i relacji interpersonalnej. Możliwe, że właśnie dlatego odpowiednio prowadzona relacja terapeutyczna potrafi wpływać nie tylko na emocje pacjenta, ale również na sposób funkcjonowania jego mózgu i ciała.

    Być może przyszłość psychoterapii będzie coraz mocniej łączyć psychologię z neuronauką, pokazując, że człowiek zmienia się nie tylko poprzez analizę problemów, ale także dzięki doświadczeniu relacji, bezpieczeństwa i nowych sposobów przeżywania samego siebie.

  • Terapia IFS

    To nowoczesna metoda stworzona przez dr. Richarda Schwartza. Zakłada ona, że nasza psychika składa się z różnych „części”, które czasem wchodzą ze sobą w konflikt np. część, która chce działać i część, która paraliżuje nas lękiem.

    Podczas sesji nie walczymy z objawami, ale uczymy się łagodnego dialogu z tymi częściami, aby odnaleźć wewnętrzny spokój i równowagę. Każda część ma swoją osobowość, historię i co najważniejsze, dobre intencje, nawet jeśli jej działania jak nadmierny perfekcjonizm, pracoholizm, objadanie się, lęk czy autoagresja wydają się szkodliwe.

    Jak wygląda sesja w modelu IFS

    Praca w tym nurcie różni się od klasycznej „rozmowy o problemach”. To głęboka podróż do wnętrza, która zazwyczaj odbywa się przy zamkniętych oczach. Taka forma pozwala odciąć bodźce zewnętrzne i w pełni skoncentrować się na tym, co dzieje się w Twoim ciele i umyśle.

    W trakcie procesu pełnię rolę Twojego przewodnika. Pomagam Ci bezpiecznie eksplorować wewnętrzny świat i nawiązywać kontakt z Twoimi częściami (subosobowościami). Zamiast analizować je intelektualnie, wchodzisz z nimi w bezpośredni, uzdrawiający dialog.

    Taka praca pozwala na realną, odczuwalną zmianę w systemie nerwowym, dając poczucie ulgi i odzyskania wewnętrznej przestrzeni.

    Dlaczego IFS jest skuteczne dla dorosłych i młodzieży 16+

    • IFS nie szuka w Tobie „zaburzenia”. Widzi części, które w trudnych momentach życia musiały przyjąć ekstremalne role.
    • Uczy rozumienia swoich wewnętrznych konfliktów bez poczucia bycia ocenianym.
    • Pozwala na budowanie radykalnej akceptacji samego siebie, co jest kluczowe w leczeniu traumy, zaburzeń odżywiania, zaburzeń lękowych, niskiego poczucia własnej wartości, patologicznego poczucia wstydu i winy, żałobie po ważnej stracie czy też chronicznego stresu.

    Zapraszam Cię do przestrzeni, w której każda Twoja część zostanie wysłuchana, a Ty odzyskasz poczucie wewnętrznej spójności i harmonii.

  • Skuteczność terapii TSR – co mówią badania naukowe?

    Terapia oparta na dowodach

    TSR od samego początku swojego istnienia – czyli od lat 80. ubiegłego wieku – rozwijała się w oparciu o obserwacje i badania empiryczne. Innymi słowy od początku sprawdzano, co naprawdę działa i pomaga ludziom zmieniać swoje życie.

    Dziś dysponujemy bogatym zbiorem badań naukowych potwierdzających skuteczność TSR – od szczegółowych analiz przypadków, przez badania kliniczne, aż po najbardziej rygorystyczną metodę weryfikacji skuteczności terapii, jaką są badania randomizowane kontrolowane (w skrócie RCT), uznawane współcześnie za tzw. złoty standard w potwierdzaniu skuteczności psychoterapii.

    Co pokazują wyniki badań

    Wyniki są jednoznaczne i naprawdę budujące. Opublikowane dotychczas przeglądy systematyczne metaanaliz, czyli szerokie analizy wielu badań jednocześnie – wykazały pozytywne efekty TSR. 

    Osoby korzystające z TSR doświadczają realnej poprawy w różnych obszarach swojego życia, niezależnie od kultury, wieku czy rodzaju trudności, z którymi się zmagają.

    Z kim TSR działa szczególnie dobrze?

    Badania potwierdzają skuteczność TSR w pracy we wszystkich grupach wiekowych:

    Z dziećmi i młodzieżą – co jest szczególnie wartościowe, bo młodzi ludzie często potrzebują innego podejścia niż dorośli. Z osobami dorosłymi po doświadczeniu traumy – gdzie praca skupiona na zasobach i przyszłości bywa wyjątkowo pomocna. Z parami przeżywającymi trudności w relacji. Z osobami zmagającymi się z uzależnieniami. Z osobami z zaburzeniami lękowymi i depresyjnymi a także z osobami z niepełnosprawnością intelektualną i ich rodzinami.

    TSR a inne nurty terapeutyczne

    Naturalnym pytaniem jest to, jak TSR wypada w porównaniu z innymi, dobrze znanymi podejściami – na przykład terapią poznawczo-behawioralną czy psychodynamiczną.

    Jest jednak jeden obszar, w którym TSR wyróżnia się na tle innych podejść – czas potrzebny do uzyskania efektów. Niektóre badania wskazują, że TSR potrzebuje nawet o połowę mniej sesji niż inne metody, żeby osiągnąć podobny pozytywny rezultat. Dla wielu osób ma to ogromne praktyczne znaczenie.

    Kiedy TSR działa najlepiej

    Badania pozwoliły też zidentyfikować warunki, w których skuteczność TSR jest największa. Efekty są wyraźniejsze, gdy terapia prowadzona jest w sposób całościowy, a nie jedynie z wykorzystaniem wybranych jej elementów oraz gdy obejmuje więcej niż kilka kluczowych technik i interwencji. 

    Szczególnie interesujący jest fakt, że doświadczenie terapeuty ani długość terapii nie wpływają znacząco na jej skuteczność. Oznacza to, że TSR jest podejściem, które działa niezależnie od tego, czy terapeuta ma za sobą wiele lat praktyki, czy dopiero zaczyna swoją drogę zawodową. To podejście, które niejako „nosi skuteczność w sobie”.

    Co to wszystko oznacza dla Ciebie?

    Jeśli zastanawiasz się nad terapią i zależy Ci na tym, żeby wybór był świadomy, wiedza o skuteczności danego podejścia ma znaczenie. TSR to metoda, za którą stoi rzetelna nauka i lata badań. Metoda, która działa szybko, szanuje Twoje zasoby i stawia Cię, Twoje cele i Twoją wizję lepszego życia w samym centrum wspólnej pracy.

    Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak TSR mogłoby wyglądać w Twoim przypadku, zapraszam do rozmowy.

  • Czym jest TSR?

    Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach

    Większość osób, które myślą o psychoterapii, wyobraża sobie długie rozmowy o przeszłości, drążenie trudnych wspomnień i szukanie źródeł problemów głęboko w historii życia. Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach (TSR) proponuje coś innego. Dla wielu osób jest to odkrycie, które zmienia sposób myślenia o sobie i o zmianie.

    TSR należy do grupy uznanych, współczesnych podejść terapeutycznych, stosowanych z powodzeniem na całym świecie w pracy z osobami doświadczającymi różnych kryzysów życiowych, depresji, lęku, trudności w relacjach, uzależnień czy skutków przemocy.

    Na czym polega terapia TSR

    Główna idea TSR jest prosta, skupiamy się na rozwiązaniu i na tym, jak ma wyglądać Twoje życie, gdy poczujesz się lepiej.

    Twórcami tego podejścia są Steve de Shazer i Insoo Kim Berg, którzy od lat 70. ubiegłego wieku rozwijali je w Centrum Terapii Krótkoterminowej w Milwaukee. Ich obserwacje doprowadziły do ważnego wniosku – nie trzeba szczegółowo rozumieć problemu, żeby znaleźć jego rozwiązanie. Wystarczy wiedzieć, w którym kierunku chce się iść.

    Kilka założeń, które mogą Cię zaskoczyć

    TSR opiera się na przekonaniach, które brzmią prosto, a jednak potrafią naprawdę wiele zmienić.

    Przede wszystkim – Ty jesteś ekspertem od swojego życia, a rolą terapeuty jest towarzyszenie Ci w odkrywaniu tego, co już w Tobie jest, Twoich zasobów, mocnych stron, chwil, gdy radziłeś/-aś sobie lepiej.

    Kolejne ważne założenie – małe zmiany uruchamiają duże zmiany. Nie trzeba od razu przestawiać całego życia. Czasem jeden drobny krok w innym kierunku wystarczy, żeby coś zaczęło się układać inaczej.

    I wreszcie – nigdy to nie jest zawsze. Nawet gdy problem wydaje się przytłaczający i nieustający, zawsze zdarzają się momenty, gdy jest choć trochę lepiej. TSR przywiązuje do tych chwil dużą wagę, bo to właśnie w nich kryją się wskazówki dotyczące rozwiązania.

    Filozofia

    Jeśli coś działa – rób tego więcej. 

    Jeśli coś nie działa – spróbuj czegoś innego.

    Jeśli coś się nie zepsuło, nie naprawiaj tego na siłę.

    Ta ostatnia zasada jest szczególnie ważna – TSR nie zakłada, że wszystko wymaga zmiany. Pracujemy nad tym, czego naprawdę potrzebujesz – nie więcej, nie mniej.

    Dla kogo TSR może być pomocna?

    To podejście sprawdza się szczególnie dobrze u osób, które czują się gotowe na zmianę i chcą działać – niekoniecznie w kierunku analizowania przeszłości, ale w kierunku budowania lepszej przyszłości. TSR bywa też bardzo pomocna dla tych, którzy mieli już doświadczenia z innymi formami terapii i szukają czegoś innego.

    Razem możemy sprawdzić, w którym kierunku warto pójść.

  • Kompulsywne objadanie się

    Gdy jedzenie przestaje być przyjemnością

    Jedzenie jest jedną z podstawowych ludzkich potrzeb. Daje nam energię, przyjemność, często też poczucie bliskości z innymi – wspólne posiłki, rodzinne tradycje, świętowanie przy stole. Ale dla części osób relacja z jedzeniem staje się z czasem czymś zupełnie innym, źródłem cierpienia, wstydu i poczucia utraty kontroli.

    Jeśli zdarza Ci się jeść znacznie więcej niż zamierzałeś/-aś czuć, że nie możesz przestać, a po wszystkim ogarnia Cię fala wstydu i żalu, wiedz, że nie jesteś z tym sam/-a. I że to, czego doświadczasz ma swoją nazwę oraz, co ważniejsze, swoje skuteczne leczenie.

    Czym jest kompulsywne objadanie się?

    Kompulsywne objadanie się (BED Binge Eating Disorder) to zaburzenie odżywiania, które zostało oficjalnie uznane i opisane w międzynarodowo funkcjonujących klasyfikacjach chorób ICD-11 jak i DSM-5.

    Warto podkreślić, że wiele osób zmaga się z tym problemem latami, myśląc, że to kwestia słabej woli, braku dyscypliny albo charakteru. To nieprawda. Kompulsywne objadanie się jest zaburzeniem tak samo realnym i wymagającym pomocy jak każde inne.

    W obowiązującej klasyfikacji ICD-11, opracowanej przez Światową Organizację Zdrowia, BED figuruje jako odrębna jednostka diagnostyczna w grupie zaburzeń odżywiania. Podobnie klasyfikuje je amerykański podręcznik diagnostyczny DSM-5.

    Jak wygląda epizod objadania się?

    Epizod kompulsywnego objadania się to coś więcej niż zjedzenie za dużo przy świątecznym stole albo sięgnięcie po paczkę chipsów wieczorem przed telewizorem. To doświadczenie o bardzo specyficznym charakterze.

    Podczas epizodu pojawia się poczucie, że jedzenie wymknęło się spod kontroli, że nie można przestać, nawet jeśli bardzo się chce. Ilość spożywanego jedzenia jest wyraźnie większa niż to, co większość ludzi zjadłaby w podobnej sytuacji i czasie. Jedzeniu towarzyszy często poczucie jakiegoś przymusu, napięcia, które szuka ujścia.

    Po epizodzie przychodzi to, co wielu pacjentów opisuje jako najtrudniejsze – fala wstydu, obrzydzenia, przygnębienia. Niekiedy też silne postanowienie, że „to był ostatni raz”. Postanowienie, które bez odpowiedniej pomocy, trudno dotrzymać.

    Przyczyny objadania się

    Kompulsywne objadanie się, rzadko ma jedno, proste źródło. To zazwyczaj splot wielu czynników, które nakładają się na siebie przez lata.

    Bardzo często u podstaw leżą trudne emocje, z którymi trudno sobie poradzić w inny sposób, lęk, smutek, samotność, pustka, stres. Jedzenie staje się wtedy czymś w rodzaju regulatora emocjonalnego, przynosi chwilową ulgę, ucieczkę od tego, co boli. Problem w tym, że ta ulga jest krótkotrwała, a po niej przychodzi jeszcze więcej trudnych uczuć.

    Istotną rolę odgrywają też głęboko zakorzenione przekonania o sobie, o świecie, o innych – że jest się niewystarczającym/-ą, że nie zasługuje się na troskę, że trzeba sobie jakoś „poradzić” z napięciem. Niekiedy w tle pojawiają się trudne doświadczenia z przeszłości, odrzucenie, trauma, środowisko, w którym jedzenie pełniło ważną rolę emocjonalną.

    Znaczenie mają również czynniki biologiczne, badania wskazują na udział układu nagrody w mózgu, podobnie jak ma to miejsce przy innych zachowaniach kompulsywnych.

    Czy to dotyczy tylko osób z nadwagą?

    To jeden z najczęstszych mitów dotyczących tego zaburzenia i warto go obalić wprost.

    Kompulsywne objadanie się, może dotyczyć osób o bardzo różnej budowie ciała i wadze. Nie jest zarezerwowane dla osób z nadwagą czy otyłością. Waga nie jest miarą cierpienia i nie jest warunkiem, który trzeba spełnić, żeby sięgnąć po pomoc.

    Gdy ciało i dusza ponoszą konsekwencje

    Kompulsywne objadanie się, rzadko pozostaje tylko „problemem z jedzeniem”. Z czasem zaczyna odciskać swój ślad na wielu obszarach życia jednocześnie, na ciele, psychice i relacjach z innymi. Warto o tym mówić otwarcie, po to, aby pokazać jak ważne jest, by nie zostawać z tym problemem w osamotnieniu.

    Zdrowie psychiczne

    Depresja i stany obniżonego nastroju współwystępują z kompulsywnym objadaniem się wyjątkowo często – poczucie winy, wstyd i utrata kontroli stopniowo podkopują obraz samego siebie. Towarzyszy temu lęk – przed jedzeniem w towarzystwie, przed oceną, przed kolejnym epizodem. Z czasem narasta obniżone poczucie własnej wartości, a myśli coraz częściej krążą wokół jedzenia i ciała, odbierając energię potrzebną do codziennego funkcjonowania.

    Zdrowie fizyczne

    Regularne epizody objadania się obciążają organizm na wiele sposobów. Układ pokarmowy reaguje bólem brzucha, wzdęciami i refluksem. W dłuższej perspektywie rośnie ryzyko nadciśnienia, podwyższonego cholesterolu, insulinooporności i cukrzycy typu 2. Pogarsza się jakość snu, pojawiają się bóle stawów i kręgosłupa. Wiele osób opisuje też chroniczne zmęczenie, będące efektem zarówno fizycznego obciążenia ciała, jak i codziennego emocjonalnego wysiłku, który towarzyszy temu zaburzeniu.

    Relacje i życie społeczne

    Wstyd sprawia, że wiele osób ukrywa swój problem i stopniowo się izoluje – rezygnuje ze wspólnych posiłków, unika wyjść, oddala się od bliskich. Relacje z partnerem, rodziną i przyjaciółmi bywają napięte, bo trudno wytłumaczyć coś, o czym się milczy. Cierpi też niekiedy praca, pojawia się zmęczenie i trudności z koncentracją co przekłada się na codzienne funkcjonowanie.

    Dlaczego o tym piszę?

    Bo wiele osób przez długi czas mówi sobie, że „to nic takiego” i że poradzi sobie sama/-sam. Tymczasem kompulsywne objadanie się dotyka całego człowieka i im wcześniej pojawi się pomoc, tym mniej śladów zdąży po sobie zostawić.

    Jeśli rozpoznajesz w tym, co przeczytałeś/-aś, swoje własne doświadczenie, to dobry moment, żeby porozmawiać. Jestem tu i chętnie Ci potowarzyszę w stawianiu pierwszego kroku ku zdrowiu.

    Jak wygląda pomoc?

    Dobra wiadomość jest taka, że kompulsywne objadanie się, bardzo dobrze odpowiada na leczenie. Badania naukowe wskazują na skuteczność oddziaływań terapeutycznych.

    Terapia pomaga zrozumieć i zmienić myśli oraz przekonania, które napędzają epizody objadania się, a także wypracować zdrowsze sposoby radzenia sobie z trudnymi emocjami.

    Terapia uczy konkretnych umiejętności radzenia sobie z napięciem bez uciekania się do jedzenia.

    Terapia pomaga dotrzeć do głębszych źródeł problemu, zrozumieć skąd biorą się trudne emocje i wzorce, które prowadzą do epizodów objadania się.

    Jako uzupełnienie procesu terapii w niektórych przypadkach pomocne bywa również wsparcie psychiatryczne i farmakologiczne

  • Zaburzenia odżywiania – gdy relacja z jedzeniem staje się źródłem cierpienia

    Jedzenie jest czymś znacznie więcej niż tylko zaspokajaniem głodu. Dla wielu osób staje się sposobem na radzenie sobie z trudnymi emocjami, poczuciem braku kontroli, bólem, który trudno wyrazić słowami. I właśnie wtedy, gdy jedzenie lub jego odmawianie sobie zaczyna pełnić rolę, do której nie jest przeznaczone mówimy o zaburzeniach odżywiania.

    Najczęściej spotykane z nich to anoreksja, bulimia oraz kompulsywne objadanie się.

    Anoreksja objawia się silnym lękiem przed przybraniem na wadze, obsesyjnym ograniczaniem jedzenia i zniekształconym obrazem własnego ciała. Osoby zmagające się z anoreksją często dążą do perfekcji w wyglądzie, w kontroli, w życiu. Jedzenie staje się obszarem, w którym ta kontrola jest sprawowana z największą bezwzględnością.

    Bulimia to naprzemienne epizody objadania się i zachowań kompensacyjnych wywoływania wymiotów, stosowania środków przeczyszczających lub wyczerpujących ćwiczeń. Towarzyszy temu głęboki wstyd i poczucie winy, które nakręcają błędne koło trudne do przerwania bez pomocy specjalisty.

    Kompulsywne objadanie się wiąże się z utratą kontroli nad ilością spożywanego jedzenia, nie z powodu głodu, ale w odpowiedzi na stres, smutek, samotność lub pustkę emocjonalną.

    Wszystkie te zaburzenia mają przede wszystkim podłoże psychologiczne, dlatego najskuteczniejszą formą pomocy jest terapia. Jeśli rozpoznajesz w powyższych opisach siebie lub kogoś bliskiego, warto porozmawiać. Im wcześniej pojawi się wsparcie, tym łatwiejsza staje się droga do zdrowia.

  • Motywacja a efekty terapii

    Czy samo przyjście wystarczy

    Decyzja o rozpoczęciu terapii to ważny, odważny i niezbędny krok. Terapia to proces, w którym bierzesz aktywny udział. I właśnie dlatego jednym z najważniejszych czynników wpływających na to, co wyniesiesz z naszej wspólnej pracy jest Twoja własna wewnętrzna motywacja.

    Skąd pochodzi motywacja do terapii

    Bywa różnie. Część osób przychodzi do gabinetu z własnej, głęboko odczuwanej wewnętrznej potrzeby – mają dość cierpienia, chcą zrozumieć siebie, pragną zmiany. Inne osoby zgłaszają się dlatego, że ktoś bliski – partner, rodzic, przyjaciel od dawna namawiał je do skorzystania z pomocy.

    Oba te scenariusze są zupełnie ludzkie i żaden z nich nie dyskwalifikuje nikogo jako pacjenta. Warto jednak wiedzieć, że motywacja płynąca z wnętrza, z własnego pragnienia zmiany, z chęci lepszego rozumienia siebie i swojego życia ma ogromne znaczenie dla tego, jak przebiega terapia i jakie przynosi owoce.

    Im bardziej zależy Ci na celu, który chcesz osiągnąć tym więcej energii możesz włożyć w drogę do niego. To prosta prawda, która sprawdza się również w gabinecie terapeutycznym.

    Motywacja zmienia się w trakcie terapii i to jest normalne

    Wiele osób wyobraża sobie, że jeśli tylko zaczną terapię z odpowiednim nastawieniem to motywacja pozostanie niezmieniona przez cały czas. Tymczasem rzeczywistość bywa bardziej złożona.

    Często jest tak, że na początku pojawia się duży entuzjazm i ulga, że w końcu coś się dzieje, ktoś słucha, jest nadzieja. Ale po kilku sesjach ten pierwszy impet może opaść. Pojawiają się trudniejsze tematy, które wymagają odwagi, żeby je poruszyć. Czasem pojawia się coś, co w psychologii nazywamy oporem, czyli wewnętrzna niechęć do zagłębiania się w pewne obszary, bo intuicyjnie czujemy, że to będzie wymagające lub bolesne.

    Opór nie jest Twoim wrogiem. Jest naturalną częścią procesu zmiany. To właśnie w tych momentach motywacja odgrywa szczególnie ważną rolę, ponieważ pomaga wytrwać tam, gdzie jest trudno i nie rezygnować wtedy, gdy praca zaczyna dotykać sedna.

    Poczucie utknięcia czy oporu nie jest oznaką porażki ani sygnałem, że terapia nie działa. Często jest wręcz odwrotnie, opór pojawia się właśnie wtedy, gdy zbliżamy się do czegoś ważnego, do sedna tego, nad czym warto popracować.

    W takich momentach motywacja jest tym, co pozwala wytrwać. Co sprawia, że mimo trudności zostajemy i pracujemy dalej.

    Co możesz zrobić, żeby wspierać swoją motywację

    Przede wszystkim warto wiedzieć, po co tu jesteś. Nie musisz mieć gotowej, precyzyjnej odpowiedzi od pierwszego dnia, ale z czasem warto zastanowić się: co chciałbyś/chciałabyś poczuć? Co chciałbyś/chciałabyś zmienić w swoim życiu? Jak wyobrażasz sobie siebie po zakończeniu terapii?

    Pomocne jest też to, żeby być ze sobą szczerym/szczerą, w gabinecie i poza nim. Terapia przynosi efekty wtedy, gdy otwierasz się na to, co trudne, nawet jeśli wymaga to wysiłku. Nie musisz robić tego wszystkiego naraz, każdy krok, nawet mały ma znaczenie.

    I wreszcie, jeśli czujesz, że Twoja motywacja spada, że coś Cię blokuje, że masz wątpliwości – powiedz o tym. To jest dokładnie ten rodzaj rozmowy, który powinien wydarzyć się w gabinecie. Razem możemy przyjrzeć się temu, co się dzieje i znaleźć sposób, żeby iść dalej.

    Odpowiedzialność, która daje siłę

    Brzmi poważnie, ale w istocie jest to coś bardzo uwalniającego, terapia działa wtedy, gdy traktujesz ją jako coś w co naprawdę inwestujesz. Nie jako coś co „się robi” raz w tygodniu i zapomina po wyjściu z gabinetu.

    To co wydarza się między sesjami, jak myślisz, jak reagujesz czy próbujesz wdrażać nowe sposoby patrzenia na siebie i swoje życie ma ogromne znaczenie. Terapeuta jest przewodnikiem i towarzyszem tej drogi, ale to Ty nią idziesz.

    I właśnie dlatego efekty terapii są Twoje i prawdziwie wypracowane przez Ciebie.

    Jeśli czujesz, że jest w Tobie choćby mała iskra gotowości – to wystarczy, żeby zacząć. Resztą zajmiemy się razem.